18. września

Przed świtem przymaszerował pułk do lasów Stare Budy, a ok. godz. 6-ej w rej. gajówka Radziwiłka. W lesie był okropny obraz. Trupy wisiały nawet na wierzchołkach wysokich sosen. Co kilkanaście kroków spotykało się działa art. o zaprzęgu 6-konnym, zniszczone całkowicie względnie 4 lub 3 konie zabite za pozostałe żywe, stojące w zaprzęgu ze spuszczonemi głowami, obok nich leżące trupy żołnierzy lub wiszące nad nimi na drzewach. Tu i owdzie widać było siedzące gromady żołnierzy, psychicznie i fizycznie zniszczonych, niezdolnych do boju oraz rozrzucony sprzęt zbrojeniowy, jak CKM, kb. i działa art. Na widok taki u zdrowych żołnierzy i d-ców serce krajało się z rozpaczy. Nasuwały się różne myśli: „ czy nie lepiej byłoby jakby ci żołnierze zamiast rozpaczać i czekać wzięcia ich do niewoli, chwycili za tą leżącą broń i dołączyli się do nas by bić wroga. A wynik walk dalszych byłby inny niż to miało miejsce”!

  Zarządzono z rozkazu dcy 4 DP. p. gen. Bołtucia Mikołaja odpoczynek i śniadanie. W tym czasie miały nadciągnąć nasze siły główne (63 i 67pp.), które z powodu zatarasowania osi marszu nie mogły już przebić się przez Iłów i musiały maszerować inną drogą niż 14 pułk piechoty, pułk ziemi włocławskiej.

   Ledwo pułk nasz przystąpił z rozk. mjr. Łobzy, jako dcy pułku, do wykonania powyższego zarządzenia przyszedł nowy rozkaz z d-ztwa 4 dp: „ Pułk 14-ty natychmiast uderzy na pojawiającego się npla przed lasem gaj Radziwiłka i wyrzuci go za rzekę Bzurę na kierunku Biała Góra”. Z rozkazu dcy pułku śniadanie przerwano i po krótkiej odprawie d-ca pułku wydał rozkaz do natarcia całością a oficerom bez przydziału dla przykładu rozkazał również nacierać na skrzydłach pułku. Po wyruszeniu z podstawy wyjściowej do natarcia, jaką był las i znalezieniu się na otwartej polanie, otrzymaliśmy silny ogień z broni ręcznej i maszynowej oraz art. npla z przodu. Żołnierz porwany przykładem d-ców pododdziałów i oficerów, niemających przydziału, szedł dość śmiało naprzód. Po godzinnej walce udało nam się wyrzucić czołowe elementy npla ze wzgórzy, położonych na zachód od szosy Sochaczew – Wyszogród.

    Około południa, niemając własnego wsparcia artyl. ani w postaci oddziałów z naszych sił głównych, zostaliśmy obrzucani coraz większym ogniem npla oraz okrążani od południa i północy. Wobec takiej sytuacji oraz odebrania nam zdobytych wzgórz przez npla zmuszeni byliśmy wycofywać się, mocno już przerzedzeni, do lasów Stare Budy. W czasie wycofywania pułk poniósł jeszcze straty w zabitych i rannych – jak wykaz.

  Po dostaniu się do lasów, zastaliśmy rozkaz od dcy armii, p. gen. Bortnowskiego: „pozostałe i mocno zdziesiątkowane oddziały armii pomorskiej na skutek okrążenia przez wielokrotnie silniejszego npla, muszą małymi grupkami przedzierać się przez npla, aby dostać się do jeszcze bijących się naszych oddziałów w Warszawie”. Rozkaz powyższy przekazano pododdziałom pułku i zastosowano się. Szczęście przedostania się do Warszawy sprzyjało nielicznej garstce oficerskiej i żołnierzom. Wielu jeszcze z naszego pułku zginęło od dnia 18 do 22/IX tj. do stoczenia bitwy przez Gen. Bołtucia, dcy 4 dp. pod Łomiankami (12-14 klm. przed Warszawą)  ze zbieraniną żołnierzy z armii Poznańskiej i Pomorskiej.

   W bitwie tej zginął nasz dzielny dowódca 4 dp. p. gen. Bołtuć i mjr. Kunda Piotr, dca I/14pp. i wielu innych. Dnia 19/IX zginął pod wsią Kromów po przejściu rz. Bzury mjr. Rodzeń Józef dca III/14pp., mający jeszcze garstkę żołnierzy przy sobie.

      Oś działania pułku od 1/IX – do 18/IX. 39 r. – jak szkic nr. 7.