Przed świtem z rozkazu mjr. Łobzy pojechałem rowerem po rozkazy do dztwa 4 dp. Po drodze spotkałem auto, które zatrzymałem, aby upewnić się, czy droga właściwie prowadzi do dztwa dywizji. Okazało się, iż siedział w nim następca dcy naszego pułku ppłk. Sołtys Bohdan, który szukał m.p. pułku wioząc jednocześnie rozkazy z dywizji dla pułku. Z takiego spotkania w ciemną noc i w styczności z nplem wynikła obopólna radość. Po przybyciu do m.p. pułku ppłk. Sołtys zwołał odprawę oficerską, przedstawił swoją nominację i wydał rozkaz do marszu oraz do obrony, jaką 14 pp. miał z rozkazu dziwa dyw. zorganizować.
Rozkaz marszowy. Pułk marszem ubezpieczonym jaknajszybciej uchwycić wschodnio-płd. rejon lasu Stanisławów wzdłuż drogi leśnej leśn. Stanisławów-gaj Władysławów. Resztę lasu na zachód dla 63 pp. Oś marszu: Łuby Bielawskie w nawiasie, gaj Wojewodza, flw. Stanisławów. Porządek marszu: I, II, III, Bat. O.N. przejdzie z Chruślina Kościelnego przez Chruślin w rej. gaj Wojewodza. Do każdego baonu przydzielono po plutonie ppanc. Plut. art. piech. za I/14pp. Łączność przy pomocy gońców i radjowa. M.p. dcy pułku za strażą przednią pułku. Szybko i składnie pułk osiągnął nakazany rejon. Poczem w leśniczówce Stanisławów (200 mtr. od leśniczówki w krzakach) d-ca pułku wydał rozkaz do obrony: II/14pp. trzyma płd. skraj lasu od Władysławowa na wsch. do drogi na Sapy. III/14pp. trzyma w lewo od II/14pp. wschodni skraj lasu. I/14pp. i dztwo pułku oraz jednostki specjalne – leśniczówka Stanisławów. Bat. O.N. na płn. od II/14pp. trzyma skraj lasu na kierunku wsi (Trąby). Łączność przy pomocy wszystkich środków łączności, z 63 pp. sąsiadem zachodnim bezpośrednia oraz telefoniczna za wspierającym dywizjonem 4 p.a.l. Dzień jasny, pogodny i ciepły z którego korzystało przedewszystkiem lotnictwo npla. Przy zajmowaniu stanowisk przez I i II/14pp. doszło do gwałtownej lecz krótkiej walki z oddz. niemieckimi, które okopywały się ok. 300-400 mtr. przed lasem. Po walce wycofały się do wsi Podlas i Sapy. Przed południem przybył do nas poprzedni d-ca pułku ppłk. dypl. Brayczewski Włodzimierz z nogą w łupkach, chciał pozostać w roli „kibica” wierząc, iż jego obecność dodatnio wpłynie na żołnierzy, którzy o godz. 17 mają ruszyć do natarcia Głowno i Łódź. Omawia osobiście szczegóły natarcia z ppłk. Sołtysem. Zapowiedziane natarcie nie wyrusza. Ppłk. Sołtys, który wyjechał do dywizji dotychczas nie powrócił. Około godz. 20-ej dopiero powraca z rozkazem wyruszenia natarcia o godz. 21 –ej. O zmierzchu npl. rzuca na las oddział spadochroniarzy, którzy przerywają połączenia telef. z oddziałami, przeważnie za wspierającym II/4p.a.l. oraz ostrzeliwują drobne patrole względnie tabory, poruszające się w lesie. Ok. godz. 21-ej natarcie 14 pp. bez wsparcia art. rusza. Jest ciemna noc. Na przedpolu pożary. Ruszamy na punkt obserwacyjny d-ztwa pułku – wylot płd. wsi Władysławów. Pan ppłk. Brayczewski jadąc lekką dwukółką czuje silną gorączkę i ból w nodze wobec tego po porozumieniu się z dcą pułku ppłk. Sołtysem rezygnuje ze swego udziału, jako „kibic” i wraca do dywizji do Bielaw.
Zadanie dla pułku: Nocnym natarciem zdobyć m. Sapy, Strzebieszew i Karczew, wykorzystując powodzenie na Główno. Utrzymać łączność z 63 pp. – sąsiadem zachodnim, z 67 pp. odwodem 4 Dp. i dztwem 4 Dp. Punkt opatrunkowy – leśn. Stanisławów. Mp. dcy pułku przy I/14pp. Powyższe zadanie pułk chciał wykonać przez ugrupowanie batalionami schody w lewo, zabezpieczając sobie w ten sposób zachodnie skrzydło. Bataliony rozczłonkowane w głąb i wszerz na odległość wzrokową. Będąc na punkcie obserwacyjnym z dcą pułku, którego rejon ubezpieczała czata kpt. Zimnala, jeszcze wystawiona przed zmrokiem oraz przy łunie pożarów celowo wzniecanych przez npla, doskonale było widać posuwające się oddziały. Kiedy bat. I- znalazł się na wys. wsi Wola Zbrożkowa, bat II- podchodził pod wieś Sapy, bat III-ci na płd. wylocie lasu a bat. O.N. na wschodnim skraju lasu przyjeżdża goniec konny od dcy 4 dp. z rozkazem, aby wstrzymać natarcie i oddziały wycofać na poprzednie dzienne pozycje. Oddziały coprawda jeszcze nie były w bezpośredniej walce z nplem, ale dostały się już w ogień art. npl. Dca pułku rozkazuje mi, aby natychmiast wysłać rozkaz wstrzymujące natarcie. Po napisaniu ich pod płaszczem przy lampce i po podpisaniu przez d-cę pułku wysyłam je do batalionów przez dobrych gońców konnych ze zwiadu pułku. W ciągu 15 min. wracają gońcy z potwierdzeniem rozkazów z bat. oprócz bat. II-go mjr. Łobzy, który wszedł w walkę z oddz. pieszymi npla. Po wysłaniu drugiej i trzeciej pary gońców to samo się powtarza. Bat. bije się dalej i widać jak zdobywa wieś Sapy i Strzebieszew. Npl ucieka w popłochu, zostawiając nawet działa artylerii na stanowiskach. Dca pułku zdenerwowany natarciem batalionu daje rozkaz: „pan uda się autem do naszego dziennego m.p. i będzie czuwał aby bataliony powracające znalazły się na swych starych stanowiskach oraz utrzyma łączność z dcą 4 dp. por. Stawicki Feliks, jako dca oddz. zwiadowców, mający fujarów a nie żołnierzy w oddziale, pojedzie konno ze mną do d-cy II/14pp. aby osobiście dać mu rozkaz wstrzymania natarcia i wycofania na dzienne stanowiska”. Npl był zaskoczony tym działaniem. Ogień choć gwałtowny z CKM, kb i art. ale mało skuteczny. Nawet momentami milknął w czasie wdarcia się naszych oddziałów w głąb ich pozycji. Według zeznań jeńców straty npla były duże. Dca pułku z por. Stawickim wyjeżdżając do wsi Strzebieszew dostali serję strzałów z pistoletu maszynowego od żołn. npla, będącego już na tyłach naszych oddz. Strzały te trafiły w biodro dcy pułku, który jednak jechał dalej, chcąc za wszelką cenę widzieć się z dcą II/14pp, i go wycofać z walki. Po kilku minutach robi mu się źle, wracają z powrotem. Kiedy są we wsi Sapy pada strzał z kb. i godzi dcę pułku w głowę. Pada z konia zabity. Dca II-baonu ok. godz. 24-ej widząc, że sam działa bez innych baonów pułku zorientował się, iż sam brnąć dalej, nie da rady nplowi, a straty własne są coraz większe, więc zaczął się wycofywać. Ok. godz. 3ej-4ej znalazł się na swoich dziennych pozycjach. Zwłoki dcy pułku umieściłem w aucie i z chor. Kopfem odesłałem do m.p. 4 dp. do Bielaw. W tym samym czasie zginął d-ca 4 Dp. płk. Rawicz Mysłowski z kpt Maharadżem, najeżdżając na minę. Sytuacja – jak szkic nr. 5.